Z cyklu „Obalamy mity”: bezpieczna laseroterapia

4
Paź
4 października 2018    Home » Blog » Z cyklu „Obalamy mity”: bezpieczna laseroterapia

Urządzenia laserowe przechodzą dziś prawdziwą rewolucję. W gabinetach pojawiają się coraz to nowsze i bardziej innowacyjne sprzęty czyniące tzw. cuda. Czy zawsze i u wszystkich? W naszym cyklu podpowiadamy kiedy, gdzie i jak, mądrze i skutecznie, korzystać z laseroterapii.

Przede wszystkim: bezpiecznie

Wielokrotnie słyszeliśmy od pacjentów, że oferowano im jeden laser jako antidotum na wszelkie schorzenia. Nic bardziej błędnego. To wykwalifikowany lekarz, po uprzednim wywiadzie z pacjentem, decyduje, jakie urządzenie dobrać do leczenia konkretnego problemu, mając na uwadze przeciwwskazania. Medycyna estetyczna dysponuje bogatym wachlarzem laserów: lasery ablacyjne o dużej mocy, które niszczą tkankę poprzez odparowywanie, lasery biostymulujące, wysyłające słabą wiązkę światła, lasery frakcyjne  np. eCO2, nie naświetlające ani odparowujące jednorodnie powierzchni skóry, ale “dziurkujące” ją tysiącami mikroskopijnych kolumn, pozostawiając wokół nich  siateczkę utworzoną z wysp zdrowej, nie uszkodzonej skóry. Jedne wybieramy do wypłycania zmarszczek, jeszcze inne do usuwania przebarwień lub zagęszczenia skóry. Wszystkie jednak łączy to, że przed dopuszczeniem do użytku muszą przejść gruntowne badania. O dobrej jakości urządzeń świadczy wiele rygorystycznych testów, skutkujących atestami i certyfikatami. Kolejna sprawa to ustawienie odpowiednich parametrów. Naturalne procesy biologiczne można stymulować wiązkami świetlnymi, falą radiową, ciepłem i zimnem. Trzeba jednak umieć dokonać odpowiedniej kalibracji urządzenia, a to potrafi tylko doświadczony lekarz.

Czy na pewno o każdej porze roku?

Leczenie promieniami lasera to w wielkim skrócie terapia światłem, musimy więc podchodzić do tego z niezwykłą ostrożnością. Nie wolno zatem nadmiernie eksponować leczonego obszaru na promieniowanie UV. Jeśli więc bardzo zależy nam na korzystaniu ze słońca latem, laseroterapię odłóżmy na jesień i zimę. Niezależnie od pory roku, w trakcie terapii należy właściwie dbać o ochronę leczonego obszaru: stosować kremy z wysokim filtrem, ciało zakrywać długimi rękawami lub nogawkami, twarz  szerokim rondem kapelusza, okularami słonecznymi. Ponieważ każdy ma swój fototyp skóry, w różny sposób reagujemy na terapię laserową. Przebarwienia więc mogą pojawić się jako skutek uboczny, jednak po czasie ustąpią wraz z gojeniem się skóry. O ile nie wystawiamy się na słońce i nie przyjmujemy uwrażliwiających leków hormonalnych.

Boleśnie i długo

Nie możemy się oszukiwać, że laseroterapia to jak masaż olejkami w spa. Serca nie rozdziera, ale dyskomfort można poczuć, wszystko zależy od indywidualnej wrażliwości i wytrzymałości. Skóra jest w trakcie zabiegu rozgrzewana i to uczucie może przechodzić w uczucie bólu. Dla złagodzenia przed procedurą stosujemy kremy znieczulające, a w najnowszych urządzeniach wbudowane są specjalne moduły chłodzące. Po zabiegach laserowych skóra jest zaczerwieniona i opuchnięta, mogą się pojawić niewielkie ranki a następnie strupki. Jednakże niechciane efekty pozabiegowe po kilku dniach zanikają, jak również można je ukryć pod makijażem. Dla lepszego komfortu pacjenta i szybszego powrotu do normalnego funkcjonowania, profesjonalni lekarze łączą terapię laserową z innymi zabiegami, np. HIFU , osoczem bogatopłytkowym, ledoterapią.

Udostępnij:

Autor: